Półmajolika – badania, Joanna Trąbska

PÓŁMAJOLIKA Z WYKOPALISK PRZY ULICY 3 MAJA W RZESZOWIE

Niedawne wykopaliska, których świadkami byli liczni przechodnie głównego pasażu Rzeszowa, dostarczyły wielu rozmaitych materialnych świadectw życia dawnych mieszkańców miasta. Wśród nich nasi Koledzy odkopali fragmenty naczyń półmajolikowych, będących najprawdopodobniej odpadami produkcyjnymi. Mimo licznych wad niektóre z nich zachowały jednak ślady dawnej urody.
Półmajolika to taki rodzaj malowanych i glazurowanych przedmiotów, który naśladuje klasyczną majolikę (jej doskonałe realizacje obserwujemy w ceramice islamskiej, hiszpańskiej czy nowożytnej włoskiej), ale w jej glazurze nie znajdziemy związków cyny. Ta ostatnia była kosztownym zmętniaczem szkliw, nadającym im śnieżną biel. W malowanej ceramice rzeszowskiej i miechocińskiej (tę przebadaliśmy) cyny nie ma.

Makroskopowo widoczna jest rozmaitość kolorów i urokliwość wzorów. Niestety, widać również, że granatowa farba jest spęcherzona, część czerwonego paska odpadła, a część uległa odbarwieniu. Kremowo-zielonkawa glazura jest spękana (skrakelurowana).

W obrazie mikroskopowym (pod mikroskopem polaryzacyjnym w świetle przechodzącym) obserwujemy fragment granatowego listka. W podłożu zdobienia (A) widoczna jest masa ceramiczna, ciemnobrązowa, drobnoziarnista, równoziarnista, homogeniczna – słowem, bardzo starannie sporządzona. Na powierzchnię naczynia została nałożona bardzo cienka warstewka czegoś, co moglibyśmy określić mianem gruntu lub angoby (B). Kolejna warstwa w tym układzie stratygraficznym składa się z dużych, niebieskich ziaren pigmentów, częściowo nadtopionych (C). Są to ziarna fryty (sproszkowanego szkła) kobaltowej, być może smalty. Analiza chemiczna wykonana pod mikroskopem skaningowym za pomocą mikroanalizatora promieniowania rentgenowskiego ujawniła szersze spektrum pierwiastków: obok kobaltu obecny jest tu jeszcze nikiel, żelazo i mangan. Wszystkie one mogą być naturalnymi domieszkami w rudzie kobaltu, nikiel jest nią na pewno. Całość został przykryta glazurą ołowiowo-krzemianową o delikatnym, zielonkawym odcieniu (D).

Zaistniałe wady obecne są tylko w obszarze zdobień i wynikają ze zbyt dużej lepkości farb i glazur, być może także z zastosowania zbyt niskiej temperatury wypału. Niemniej jednak widzimy, że warsztaty rzeszowskie lub z ośrodków sąsiadujących z Rzeszowem musiały zatrudniać pracowników dobrej klasy. Ciekawe skądinąd, gdzie kupowano drogi błękit kobaltowy?

Fot. 1a
Fot. 2a